Negatyw 21.02 w P21 jak się ładnie złożyło W kwietniu będzie Sidney (pewnie już z nowym materiałem) a na końcu marca Ptaszyn Wróblewski.

Trochę off-topic, bo też będzie o stolicy, ale Polski:

Otwarcie Hard Rock Cafe
10.03.07 (sobota) - Warszawa, Złote Tarasy, ul. Złota 59

supergrupa w składzie:
voc: Maciek Maleńczuk, Małgorzata Ostrowska, Robert Gawliński, Giorgio - Marek Pieczara
voc/bas: Olaf Deriglasoff
voc/git: Janek Borysewicz
git: Wojtek Pogorzelski
perkusja: Sidney Polak

Ja się wybieram.

· 

Fryderyki to przyznawana w Polsce nagroda przyznawana przez specjalistów, znawców i krytyków sceny muzycznej. Przyznaje się je w następujących kategoriach:
piosenka roku
videoklip roku
wokalista roku
wokalistka roku
zespół roku
debiut roku
autor roku
kompozytor roku
produkcja muzyczna roku
album roku pop
album roku rock
album roku metal
album roku hip hop/r&b
album roku dance/elektronika/muzyka klubowa
album roku etno/folk
album roku poezja śpiewana/muzyka autorska
album roku muzyka alternatywna
album roku reedycja/nagranie archiwalne
najlepsza oprawa graficzna albumu
najlepszy album zagraniczny

Jako, że Fryderyki są przyznawane przez muzyczne "wyższe sfery" - są nagrodami bardzo niepopularnymi.
Za najbardziej prestiżowego Fryderyka uznaje się nagrodę w kategorii autor roku.
Satuetkę w tej kategorii najczęściej zdobywali (nie odbierali): Katarzyna Nosowska (trzy razy nieodebrała), Kazik Staszewski (czterokrotnie nieodebrał).

Inni laureaci Fryderyków w kategorii autor roku to:
Kayah (1997)
Grzegorz Ciechowski (2001)
Robert Gawliński i Lech Janerka (2002)
Adam Nowak (2003)
Sidney Polak (2004)

W tym roku najwięcej (osiem) nominacji otrzymała Ania Dąbrowska. Sześć nominacji przyznano Andrzejowi Smolikowi.

W roku 2006 premierę miał anty-Fryderykowy singiel Kasi Nosowskiej i Kazika Staszewskiego: Zoil. W tekście piosenki nie źle oberwało się Leszczyńskiemu.

Jak to jest z tymi Fryderykami? Czy przyznawanie nagród przez dziennikarzy, polityków i działaczy ma sens? Odbierać te Fryderyki, czy nie?

The Blues Brothers

To są debeściaki
No skoroż jakiś wątek, czy dyskusja się tutaj rozpoczęła, to dorzucę i swoich kilka groszy. Od pewnego czasu (2,3 miesiące) przestawiłem się zupełnie na rock - głównie hard rock oraz rock progresywny, metalu to słucham śmiesznie mało w porównaniu z tym (i to tylko heavy, progresywny, thrash- nic ponad), co było choćby pół roku temu, do tego dochodzi Rosyjski Chór Armii Czerwonej, Blues Brothers, rock and roll (Chuck Berry, Beach Boys, Jerry Reed), muzyka elektroniczna (Robert Miles, ATB, acz tylko niektóre kawałki), stary polski rock, muzyka pop (Gawliński, Sting, Coldplay), irlandzkie piosenki folkowe (czyt. pubowe) (Whiskey in the jar- oryginał w wykonaniu Irlandczyków bije Metallikę i Thin Lizzy na głowę )... przestałem się ograniczać i wychodzę z założenia, że jeśli muzyka i piosenka są dobre, to nieważne, jaki to jest styl ;]

A co do wokalistek, które lubię, to jest ich mało, bo na życzenie jest ich wśród zespołów, których słucham Ale pani z Nightwisha ma niezły głos (chyba śpiewaczką operową jest- nie jestem pewnym. / Ja jestem ;) // Thorrief), pani Dolores z The Cranbierries także świetnie śpiewa (fajna barwa głosu), acz niestety nie mogę tego powiedzieć o pani z Arch Enemy ( ) No i Sandra z GA również- kilka piosenek świetnych jest (You can't stop me, Pretty in scarlett). I tyle, jeżeli chodzi o kobiety. Jeśli chodzi o tworzenie muzyki przez kobiety muzyki, to polecam saksofon Candy Dulfer w jej najbardziej znanym kawałku "Lily Was Here" (danke, Krzysiek- po raz kolejny )
Zawsze mi się ten utwór kojarzy z muzyką w restauracjach w gangsterskich filmach polskich

Moje oceny w skali 1-6

> debiut roku - Gosia Andrzejewicz 4 - wolałbym tutaj widzieć raczej Tatianę Okupnik
> teledysk roku - Stachursky, ”Z każdym Twym oddechem” 2 - chyba lepiej spisała się Marysia Sadowska "Tylko tu i teraz" opcjonalnie Blue Cafe "My Road"
> płyta literacka - Grzegorz Turnau 3 - nie moja kategoria, więc jest OK
> płyta hip hop/R'N'B - Mezo, Kasia Wilk, Tabb 6 - Genialnie, dla mnie trafione w 10
> płyta rock - Bohema 4 - Nie jest źle...
> płyta pop - “Psałterz wrześniowy” P. Rubik, Z. Książek 4 - Dla mnie najlepszą płytę w Polsce nagrało ostatnio K2 i The Jet Set
> przebój roku - The Jet Set “Time to Party” 6 - lepiej być nie mogło
> zespół roku - Wilki 2 - nie trawię tego zespołu, wygrać powinni Seci
> wokalistka roku - Gosia Andrzejewicz 4 - wolę Hanię Stach
> wokalista roku - Robert Gawliński 2 - tak jak z Wilkami - jestem na nie! Wolałbym Mezo

· 

Death rock? Cóż to? Jest Death Metal, ale o Death Rocku nie słyszałem.
Ja także.

Moje ulubione zespoły? System of a down, AC/ DC, Motorhead, Nightwish. Z polskich Wilki, Hey. Wokalistów nie wymieniam, bo nie mam ulubionych No, może wyżej podanych zespołów, czyli Serj Tankian, Brian Johnson, Lemmy Kilmister, Tarja Turunen. Robert Gawliński i Kaśka Nosowska.

Ja po kilku(nastu?) tygodniach intensywnego sluchania genialnego Iron Maiden, przerzucilem sie w ostatnich dniach na polski rock czy tez pop-rock. Dżem, IRA, Hey, Daab, Chłopcy z Placu Broni (swietne!), klasyczne Lady Pank i Budka Suflera czy tez Varius Manx i Edyta Bartosiewicz. Do tej pory znalem tylko te najpopularniejsze utwory powyzszych wykonawcow, a tu okazalo sie, ze maja w swoim repertuarze takze kilka malo znanych perelek. Teraz jestem na etapie przesluchiwania utworow innych polskich wykonawcow, jak Roberta Gawlinskiego, Roze Europy, Lombard, Maanam itp.

VA - Polskie Ballady Rockowe 1 Vol.1



Genre : Rock
Year : 1999
Releaser : BCM
Quality : Q8

Tracklist:
01. Budka Suflera - Jolka Jolka Pamietasz
02. Maanam - Kocham Cie Kochanie Moje
03. Rezerwat - Zaopiekuj Sie Mna
04. Roze Europy - Kolor
05. Lady Pank - Zawsze Tam Gdzie Ty
06. Varius Manx - Ruchome Piaski
07. Edyta Bartosiewicz - Sen
08. Chocolate Spoon - Jestem Wolny
09. Hey - Moja I Twoja Nadzieja
10. De Mono - Kochac Inaczej
11. Dzem - Alex
12. Kombi - Slodkiego Milego Zycia
13. Kasia Kowalska - Tak Mi Ciebie Brak
14. Sztywny Pal Azji - Loze W Kolorze Czerwonym
15. Robert Gawlinski - Trzy Noce Z Deszczem

Download : ed2k://|file|Polskie_Ballady_Rockowe_1_Vol1-1999-BCM.[MPC-Donkey.6x.to].zip|154298018|740D137944FBD3B1B750FB0232849047|/

O. Znalazłam temat do powitań xD
Ja, Biedhronka (czasem zwana Mhroczną)nie wiem czemu, tak się przyjęło Czyli Edyta, ale wolę Edyśka, Dyśka lub inne dowolne ładniej brzmiące odmiany tego imienia. Tegoroczna maturzystka (o zgrozo ;|) ale co tam, damy radę! I nawet zdamy ze względnym wynikiem ^^

Mieszkam w Łomży (tak jest takie piwo), w woj. podlaskim. Po wakacjach PLANUJĘ studiować w Olsztynie.

Po zapisaniu się tego FC dochodzę do wniosku, że popadam w obłęd. Jestem już w dwóch, ten jest trzeci. Ale każdy kochany i wspaniały i w ogóle. To cóż, może powiem od razu co i jak.
Pierwszy to Wilcze Stado, zespół Wilki jak nietrudno się domyślić. Robert Gawliński zaraził mnie poezją płynącą z Jego tekstów (pomijając Baśkę xDi kilka innych). Jeżdżę po Polsce i koncertuję z Nimi jak tylko mi czas i fundusze na to pozwalają. I jeździć mam zamiar nadal.
Drugi to Fan Club zespołu Plateau, który zresztą sama stworzyłam. Są mało znani, ale sądzę, że to kwestia czasu Grają melodycznego Indie-Rocka. I są przesympatyczni ;D

Ech. Cóż jeszcze. Liczę sobie około 1.55 xD Polubiłam tę małość.
Na koniec dodam, że ten Fan Club rónież okaże się trafnym wyborem i wynikiem wielu niezapomnianych wspomnień. Hejka!

Polskie Ballady Rockowe Vol. 1, 2, 3, 4, 5
Vol. 1



Spis plików:

1.Budka Suflera - Jolka, Jolka
2.Maanam - Kocham Cie,Kochanie moje
3.Rezerwat - Zaopiekuj sie mną
4.Róże Europy - Kolor
5.Lady Pank - Zawsze tam, gdzie Ty
6.Varius Manx - Ruchome piaski
7.Edyta Bartosiewicz - Sen
8.Kasia Kowalska - Tak mi Ciebie brak
9.Hey - Moja i Twoja nadzieja
10.DeMono - Kochać inaczej
11.Dżem - Alex
12.Kombi - Słodkiego, miłego życia
13.Chocolate Spoon - Jestem wolny
14.Sztywny Pal Azji - Łoże w kolorze czerwonym
15.Robert Gawliński - Trzy noce z deszczem

KODHIHI http://rapidshare.com/files/227845281/Polskie_Ballady_Rockowe_Vol._1.rar

http://wru.pl/XF5ZXV9c/> Pobierz ten plik z super szybkiego servera za pomoca programu!  za DARMO

Bez kompromisowo w mej duszy królują Robert Gawliński i Wilki.

Ale lubię: Polskiego Rocka np.: Róże Europy, Lady Punk, Myslovitz, T. Love, Śrubka a także muzykę relaksacyjną. (Na przykład taką jaka pojawia się po instalcji Windowsa XP® w chwili dotosowywania )

Aha i jeszce Bracia (Cugowscy)

Imię: Michał
Pseudo artystyczne: od 2003r Lupus,niemal od zawsze Wiśnia,wole zdecydowanie Lupus
Data urodzenia: 24.06.1985
Szczęśliwa liczba: 8
Znak zodiaku: Rak
Zwierzęta: Kot "dachowiec" z 8 lat ma
Ideał kobiety/mężczyzny: brunetka z długimi nogami,i fajnymi bioderkami...
Ulubiony Napój: sok pomarańczowy
Fascynacje Muzyczne: Polska muzyka odmiany Popu i Rocka
Nie lubię: brak wyobraźni u ludzi,debili i dresów
Gawlinskiego slucham od: 0d 2002r ale czuje jakbym słuchał od wielu lat...
Ulubiony album: Wilki,Przedmieścia,Acousticus Rockus,4,Watra,Solo,Kwiaty jak relikwie,Gra,X,Madame,Opera i inne wcielenia Roberta
Ulubiony utwór: Eli Lama Sabachtani,Fajnie że jesteś

Co dotychczas było największym osiągnięciem, co było najważniejsze w polskiej muzyce rockowej? Albo - kto? (Teraz Rock, 03/09)

Robert Gawliński (Wilki) :
"Czesław Niemen za całokształt, Klaus Mitffoch za tworzenie w zwariowanych czasach rzeczy wyjątkowo oryginalnych, Lady Pank za wyjątkową umiejętność spożywania rock’n’rollowej karmy."

Artur Gadowski (iRA) :
"… zespoły takie jak Perfect, Republika, TSA, Lady Pank czy Oddział Zamknięty, których płyty można było wtedy zdobyć, też wywarły na mnie duży wpływ."

http://www.terazrock.pl/news.php?NewsId=1053

Ogłoszno nominacje do prześwitnej nagrody o nazwie Fryderyki - nagrody Związku Producentów Audio Video ZPAV zostaną przyznane 15 marca podczas gali, która odbędzie się w warszawskim Traffic Clubie. Wygranych wyłoni Akademia Fonograficzna.
Coma najwsapnialsza została zauważona aż w czterech kategoriach no ale spójrzcie na dół. Co do albumu roku to może szanse są bo jakoś konkurencja wyrównana choć pewnie Chylińska dostanie, co do nowej twarzy to haha konkurencja zajebista, no jeden klimat :shock: a wygra pewni Dąbrowska albo Sidney. Dalej mamy grupę roku no i tu kurde Myslo sie pojawia, choć pewnie Wilki wygrają. No a wokalista...kurde Piotrek w jednej grupie z Krawczykiem...ale jazda...wiadomo, że wygra Krawczyk.

Album Roku ROCK
CHYLIŃSKA - Winna (Pomaton EMI)
COMA - Pierwsze wyjście z mroku (BMG Poland)
IRA - Ogień (El Mariachi Management)
KUKIZ I PIERSI - Piracka płyta (Pomaton EMI)
PTAKY - PTAKY (Sony Music Polska) Nowa Twarz Fonografii

Nowa Twarz Fonografii
ANIA
BRODKA
COMA
PTAKY
SIDNEY POLAK

Grupa Roku
COMA
MYSLOVITZ
POGODNO
SISTARS
WILKI

Wokalista Roku
Robert Gawliński
Krzysztof Krawczyk
Janusz Radek
Piotr Rogucki
Marcin Rozynek

A co wy sądzicie o Fryderykach? I jak obstawiacie?
Chyba najważniejsze jest to,że jednak zauważono zespół. prawda?

Premiery to istna tragiedia...Markowska fajnie wygladala i moze dlatego wygrala. Debiuty lepsze. Pectus ciekawa kapela,musze sie zapoznac,klesie z labirytmu z beznadizejnej piosenki zrobili cos smiesznego,ta babka z szansy kapitalny glos i jeszcze ta z buffo co na koncu spiewala miala swietne warunki wokalne. Oczywiscie nie zabraklo zgrzytow(wykonanie mniej niz zero przez ten zespol jakis tam tragiczne). Co do Lady Pank nie najgorzej,tylko ta nowa piosenka beznadziejna. Co do kackzi Borysewicza-moze nasluchac sie ostatnio Kirka z Metallicay bo on bez przerwy uzywa kaczki i uznal,ze tak s ie teraz powinno. Dzisiaj rozdanie superjedynek. 3 nominacje miala Coma,ale nic nie dostala(to raczej lepiej dla nich). Oto lista wygranych:
Debiut roku - Gosia Andrzejewicz
Teledysk roku - Stachursky, ”Z każdym Twym oddechem”
Płyta literacka - Grzegorz Turnau
Płyta hip hop/R'N'B - Mezo, Kasia Wilk, Tabb
Płyta rock - Bohema
Płyta pop - “Psałterz wrześniowy” P. Rubik, Z. Książek
Przebój roku - The Jet Set “Time To Party”
Zespół roku - Wilki
Wokalistka roku - Gosia Andrzejewicz
Wokalista roku - Robert Gawliński.

Tragedia. Pamietam w jednym z osttnich odcinkow Wojewodzkiego Zapedowska miala wymienic najwieksze beztalencia to zaczela od Gosi ANdrzejewicz-2 nagordy. Jet Set to chyba najwieksza pomylka polskiego przemyslu muzycznego. plyta hip-hop dla mezo,ktorgo srodowisku hip-hopowe wyklęło,plyta rock dla bohemy nie iwem za co,wokalista dla Gawlinskiego,ktory ostatnia dobra plyte nagral w latach 90' tych. Zadnej nagrody dla samochodu w ogniu mimo iz wydali fenomenalna plyte. Porazka totalna

no to jeszcze ja się wtrącę. będę za tydzień w krakowie i się rozejrzę po tych knajpkach, ale nie wiem czy to już nie będzie za późno.
w każdym razie przy klubie łubudubu widnieje taki opis : "Opis:
Specyficzne miejsce, stylizowane na PRL-owskie lata 70. Można tu posiedzieć i potańczyć przy np. Kombi czy Kapitanie Nemo.

o klubie otwartym:Czwartki i soboty - imprezy taneczne
nasi dj-e zagrzewają gości do tańca muzyką środka. Dominują rytmy pop, rock, funky, latino, acid jazz. Jest również sporo najnowszych hitów i polskiej muzyki. Osobną atrakcję stanowią barmani, spontanicznie prezentując za barem własne układy choreograficzne. Wiele entuzjazmu wśród gości wzbudził ich pokaz do piosenki Sabriny "Boys, boys...".

i jeszcze chciałabym zaproponować Black Gallery ul. mikołajska 24
http://www.krakow.pl/miasto/krakownoca/?LOK_ID=5

„Black Gallery” - nazwę przejęła po galerii sztuki, działającej wcześniej pod tym adresem. Dysponuje 2 salami (wszystkie dla palących) oraz kameralnym ogródkiem na dziedzińcu kamienicy. Obowiązuje samoobsługa; toaleta bezpłatna, w sezonie zimowym obowiązkowa szatnia. W barze klasyczny wybór alkoholu; barman poleca drinki o mocno sugestywnych nazwach: „Kamikadze”, „Skorpion”, „Wściekły pies”. Kuchnia serwuje kiełbaski i kabanosy z grilla, tosty itp. Ceny jak wszędzie: piwo: 5-6 zł, kawa: 5 zł.

Najczęściej słychać: rock, acid jazz, hip hop, czasami techno. Klimat waha się od nastrojowego do "hardcorowego", w zasadzie jest taki jaki klienci wytworzą. Z reguły lokal odwiedzają studenci i młodzież, bywali też „sławni goście”: Steven Spielberg, Ben Kingsley, Fish (Marilion), J.C. van Damme, Janusz Olejniczak, Andrzej Mleczko, Robert Gawliński, Grzegorz Ciechowski...

więc co ?

[ Dodano: 2005-04-23, 17:18 ]
jest to lokal na ok 70- 80 osób bardzo fajny i z rezerwacją nie ma problemu

Po pierwsze :

http://www.youtube.com/watch?v=i7g6NYBO7ZU

ciekawa interpretacja piosenki Mars Atakuje

Po drugie :

TERAZ ROCK: Strip-tease Kazika - zadaj pytanie Kazikowi Staszewskiemu!

"Wiemy, że są takie pytania, które chcielibyście zadać gwiazdom rocka i rockowym legendom. Postanowiliśmy Wam to umożliwić. Co dwa miesiące któryś z muzyków z krajowej czołówki czeka na Wasze maile i listy z pytaniami (ale nie więcej niż trzy na raz!). Nie muszą dotyczyć one muzyki czy kariery. Możecie pytać o wszystko, a nazwa rubryki, Strip-tease, ma przypominać, że chodzi o śmiałe akcje. I nagą prawdę. Artysta, który się zgodził wziąć udział w tym przedsięwzięciu, oczywiście ma prawo dokonać wyboru pytań, na które odpowie, ale już my dopilnujemy, żeby nie odrzucił zbyt wielu spośród tych najtrudniejszych. Wydrukujemy wybrane pytania podpisując je tak, jak Wy je podpiszecie. Ale dobrze byłoby, gdybyście też podawali prawdziwe nazwiska i adresy, bo autor pytań, które najbardziej spodobają się zaproszonemu muzykowi, zostanie nagrodzony jego płytą (ze stosownym autografem). Po Titusie, Agnieszce Chylińskiej, Muńku Staszczyku, Marku Piekarczyku, Robercie Gawlińskim, Tomaszu Budzyńskim, Macieju Balcarze, Arturze Rojku, Grzegorzu Markowskim, Katarzynie Nosowskiej, Lechu Janerce i Marku Jackowskim usiądzie na tym "gorącym krześle":

KAZIK STASZEWSKI

Czekamy na pytania do 10 sierpnia. Pocztą tradycyjną: na adres redakcji, mailem: terazrock@terazrock.pl (z hasłem "striptease" w tytule wiadomości).

Po trzecie :

31 lipca 2006 - TVP Kultura - koncert Kazik, Mazzoll & Arhythmic Perfection godz. 23:24 (Polska, 1997)

24.04.2008 (czwartek) zapraszamy do klubu U Bazyla na koncert
DZIECI PRZEMYSŁOWEJ oraz TYLE WODY i The teens
Początek o godz. 19.00, wstęp 3 PLN.

Dzieci Przemysłowej - Kalisz , zespół załorzony w 2007 roku w przez
studentów Muzyki i histori z różnych stron Polski i nie tylko ( perkusista
Polak z Grodna na Białorusi) , którzy poznali sie na studiach w kaliszu na
ulicy Przemysłowej ( stąd nazwa Dzieci Przemysłowej ) Kapela gra eklektyczny
Garazowy alternatywny Rock z elementami brit popu i ostrych hard rockowy
brzmień) oraz ciezkich brzmien. Nie brzmia moze oryginalnie , ale kazda piosenka
jest inna to co moze stanowic zaskakujaca eklektyczna mieszankę.
Wokalista ma orginalny głos o dużej skali jak na ten rodzaj muzyki (
odrobinę przypominajacy jakas mieszanke Matta z Muse , jeffa buckleya i Roberta
gawlińskiego ) Sa i ballady i ostre szybkie utwory , sa kowery . Poetyckie
teksty , banalne piosenki,protest songi zaangazowane politycznie,i piosenki o
stojacych penisach )

Tyle Wody - Ostrow wielkopolski
wszyscy czlonkowie zespolu sa z ostrowa ale w tej chwili studiuja lub
pracuja mieszkaja w roznych stronach polski gdy przyjezdzaja na weekendy to sobie
tak graja ...
zespol gra melodyjny prosty garazowy lagodny rock . Ich dokonania moga
kojarzyc sie glownie z wczesnym wcieleniem t love . Teksty sa sa czesto bardzo z
przymrozeniem oka . Zespol nie ma ambicji przekazywac istotnych tresci w
swoich tekstach , ani tez grac muzyke o duzym artyzmie czy skomplikowana , chodiz
o dobra zabawe , Dobra zabawe i rozruszanie i rozbujanie publicznosci .
Bujane klimaty w stylu wczesnego t . love , chyba najbardziej charakteryzuja styl
zespolu ))

The teens - Ostrow wlkp , Jarocin , Muzyke te mozna by nazwac kinder punk
metal . Zespol twarzy 3 licealistow metalowcow . Zeby sie wiecznie nie
onanizowac i do konca zycia nie byc prawiczkami postanowili zalorzyc zespol , zeby
zdobyc jak najwiece fanek ....
Nie umieli niestety grac .... Wiec chciaz wszyscy sa metalowcami zaczeli
grac prymiotywnego punka .... z czasm nabrali umiejetnosci ... ich muzyka to
proste polaczenie punkowych rytmow i czadu z prostymi trashowymi riiffami i
growlem z tekstami typowo menelsko punkowymi glownie o tanich winach policji itp
...
http://www.myspace.com/dzieciprzemyslowej
http://www.myspace.com/tylewody

Robert Gawliński (ur. 31 sierpnia 1963 w Warszawie), polski muzyk rockowy i wokalista, autor tekstów i lider zespołu Wilki.

Kariera muzyczna :

W wieku 19 lat Robert Gawliński skończył edukację (z wykształceniem podstawowym) i dołączył jako wokalista i gitarzysta do punk rockowego zespołu Gniew, który istniał w latach 1979 - 1982; potem należał do Nieustraszonych Łowców Wampirów.

W Sylwestra 1982 roku założył zespół Madame. W składzie z Robertem Sadowskim wystąpił na Festiwalu w Jarocinie w 1984 roku. Robert Gawliński pomagał w tym czasie Igorowi Czerniawskiemu, z zespołu Aya RL, przy tworzeniu utworu Wariant C. Madame przestało istnieć wiosną 1986 roku, tuż po zarejestrowaniu w warszawskiej Rivierze-Remont materiału na koncertową płytę, która ostatecznie ujrzała światło dzienne dopiero w 1999.

Po rozpadzie Madame udzielał się w zespołach Made in Poland, który nie nagrał żadnej płyty, oraz Złotousty i Anioły, który założył Markiem Jackowskim, u którego pomieszkiwał z przyszłą żoną, Moniką. Zespół rozpadł się, kiedy Olga Jackowska postanowiła reaktywować Maanam.

W 1986 roku powstał zespół Opera, który tworzyli dawni muzycy Republiki. Zespół rozpadł się, gdy Grzegorz Ciechowski reaktywował Republikę. Materiał koncertowy grupy zarejestrowany ukazał się dopiero w pierwszych latach następnej dekady.

Po rozwiązaniu Opery nawiązał współpracę ze Zbyszkiem Hołdysem, u którego zamieszkał wraz z przyszłą żoną. Wtedy powstał zespół The Didet Bidet. Grupa wykonywała muzykę, którą Robert określał jako psychodeliczny punk-rock.

Na początku lat 90. XX wieku wraz z formacją Wilki zdobył popularność - od maja 1992 do października 1993 zespół sprzedał 220 tysięcy płyt i kaset debiutanckiego albumu Wilki. W kwietniu 1993 roku zespół wszedł do studia, aby zarejestrować swój drugi album, zatytułowany Przedmieścia. Premiera płyty odbyła się 8 października w Hotelu Victoria. 3 października 1994 roku pojawiła się trzecia płyta zespołu - Acousticus Rockus. Jest to zarejestrowany 8 września 1994 roku, w klubie Akwarium, koncert akustyczny zespołu. Po tej płycie zespół podjął decyzję o zawieszeniu działalności. Zespół zreaktywowano w 2001 roku. Płyty 4 i Watra rozeszły się w łącznym nakładzie ok. 200 tys. egz. Ostatni album, Obrazki, z 2006 roku uzyskał status złotej płyty (15 000 sprzedanych egzemplarzy) w dniu premiery.

Nagrał cztery solowe płyty - Solo, Kwiaty jak relikwie, X i Gra. W 1999, w filmie Wojaczek, zagrał Edwarda Stachurę. Napisał też muzykę i zagrał w dramacie Williama Szekspira, Hamlet, wystawianym na deskach teatru Ochota.

Dyskografia :

z zespołem Madame :

* Koncert 1986 (1999)
* Składanka Polish New Wave (1983)

z zespołem Opera :

* Gawliński i Opera 1987-1988 (1988)

z zespołem Wilki :

* Wilki 1992, (podwójna platynowa płyta)
* Przedmieścia 1993, (platynowa płyta)
* Wilki Live 1993
* Acousticus Rockus 1994
* 4 2002, (platynowa płyta)
* Watra 2004, (złota płyta)
* Obrazki 2006

Solowe :

* Solo (1995), (złota płyta)
* Kwiaty jak relikwie (1997)
* X (1998)
* Gra (1999)

Gościnnie :

* 1997 Być wolnym (Tic Tac)
o utwory „Choćby nie wiem co” oraz „Z dzikiej ziemi”

Życie prywatne :

Robert Gawliński był wychowywany przez matkę - ojciec opuścił rodzinę, gdy miał 7 lat. Swoją przyszłą żonę, Monikę (ur. 30 listopada 1966) poznał w 1983 roku, podczas koncertu Madame, którego Monika była fanką. We wrześniu 1987 roku, trzy dni przed datą ślubu, dowiedział się, że jest poważnie chory. 24 września 1987 roku poślubił swoją Monikę. Po udanej operacji i wyjściu ze szpitala, postanowił dalej tworzyć muzykę. 4 grudnia 1992 roku urodziły się bliźnięta Moniki i Roberta Gawlińskiego, Emanuel i Beniamin. Obecnie Monika Gawlińska jest menażerem zespołów Wilki i Żywioły, napisała też tekst do utworu zespołu, Crazy Summer. Pomaga w organizacji zlotów fanów zespołu.[1]

Made in Poland - polska grupa muzyczna powstała w 1984 roku, jeden ze sztandarowych przedstawicieli nurtu cold wave.

Obecny skład zespołu
Piotr Pawłowski - gitara basowa
Artur Hajdasz - śpiew, perkusja
Sławomir Leniart - gitara
Sławomir Ciesielski - perkusja

[Choc dodam ze sklad ich sie troche zmienial przez ten czas od poczatkow grywania do teraz.]

Grupa powstała w maju 1984 roku w Krakowie na gruzach punkowej formacji Ekshumacja, uczestnika Festiwalu Muzyków Rockowych Jarocin '83. Koncertowy debiut formacji przypada na FMR Jarocin '84, gdzie została ona entuzjastycznie przyjęta przez publiczność. Zespół wystąpił tam również rok później. Inne ważne występy to między innymi Rock Arena '85 w Poznaniu.

W 1985 roku ukazuje się pierwszy singel zespołu – "Ja myślę"/"Obraz we mgle". Pierwsze z tych nagrań pojawi się również na kompilacji zatytułowanej Jeszcze młodsza generacja. W tym czasie zrealizowana została też piosenka "To tylko kobieta".

W 1986 roku po odejściu Roziego, zespół próbuje za mikrofonem m.in. wokalistkę Jolantę Annę Pulchną i Roberta Gawlińskiego z zespołu Madame. Z tą pierwszą nagrywa w roku 1986 trzy nowe utwory, z których największą popularność zyskują "Wciąż tylko mgliste słowa (Ucieczka)". Warto zwrócić uwagę na rewolucyjne brzmienie drugiego singla zespołu z utworami "Jedna kropla deszczu"/"Nieskazitelna twarz". W 1987 roku powraca Rozzy, zaś zespół nagrywa materiał na debiutancki longplay zatytułowany po prostu Made in Poland. Utrzymany klimacie twórczości The Style Council i Simply Red album okazał się zupełnie nietrafiony w gusta ówczesnej publiczności. W tej sytuacji grupa zakończyła działalność. W latach 90. zespół dwukrotnie się reaktywował i w tym czasie zagrał m.in. jako wsparcie The Stranglers w Sali Kongresowej w Warszawie.

Piotr Pawłowski i Artur Hajdasz reaktywowali zespół z okazji festiwalu w Jarocinie 2006 (bez Rozziego i Córy, za to Hajdaszem jako wokalistą). 1 września 2007 roku zagrali koncert na Festiwalu "Muzyka z oblężonego miasta" w Lubinie, na którym zadebiutował nowy gitarzysta Sławomir "Dżabi" Leniart (muzyk także Agressivy 69). Zespół w tym samym roku grał także przed Alien Sex Fiend w czasie ich jedynego koncertu w Polsce. We wrześniu 2008 spodziewany jest archiwalny album koncertowy Martwy kabaret, pokazujący czasy największej świetności zespołu w latach 80. Płyta ta miała zostać nagrana w studio w roku 1986, jednak cenzura odrzuciła większość tekstów utworów, skutecznie uniemożliwiając rejestrację studyjną.

Zespół w lutym/marcu 2008 nagrał premierowy materiał w studio Elektra w Warszawie z realizatorem Adamem Toczko za konsoletą. Premiera została przewidziana na styczeń 2009.

W warstwie muzycznej utwory Made in Poland z lat 80. przypominały dokonania The Cure z okresu Seventeen Seconds i Faith. Także zespoły takie jak Joy Division, Echo And The Bunnymen, The Opposition i Killing Joke wywarły wyraźny wpływ na twórczość zespołu. W swojej obecnej muzyce zespół potwierdza własną oryginalność brzmieniową, bazując na swoim przywiązaniu do najlepszych tradycji światowej zimnej fali.

Warto także wspomnieć o udanych tekstach zespołu z pierwszego okresu działalności. "Program", "Ja myślę", "Obraz we mgle" czy "Papier z pieczątką" to jedne z najlepszych tekstów polskiego rocka w tamtym okresie, które do tej pory nie straciły swojego uniwersalizmu i humanizmu.

W lipcu 2008 Made In Poland wystąpiło na Castle Party w Bolkowie, w pełnym składzie koncertowym poszerzonym o byłego perkusistę Republiki, Sławomira Ciesielskiego oraz gitarzystę Marcina Klimczaka.

Dyskografia:
Albumy
1989 Made in Poland
2008 Martwy kabaret

Single
1985 Ja myślę/Obraz we mgle
1986 Nieskazitelna twarz/Ucieczka

Kompilacje
1985 Sztuka latania – utwór "To tylko kobieta"
1986 Jeszcze młodsza generacja – utwór "Ja myślę"
1987 Przeboje na Trójkę – utwór "Wciąż tylko mgliste słowa/Ucieczka""
2000 Dodatek do listy przebojów Trójki" – utwór "Ja myślę"
2005 Kultowa dekada vol. 4 – utwór "Ja myślę"
2006 The Best: Obraz we mgle
2008 Wyspiański Wyzwala – utwór "Bądź jak meteor, jak błyskańce"
2008 Castle Party 2008 – utwór "Future time"
2008 Kultowa dekada vol. 5 – utwór "Jedna kropla deszczu"

last.fm - www.lastfm.pl/music/Made+In+Poland
myspace - www.myspace.com/mip2007

[Bylam ostatnio na ich koncercie. Grali w Toruniu 14stego w Piwnicy pod Aniolem i wiem ze 13stego w Od Nowie na koncercie Pamięci Grzegorza Ciechowskiego. Bylam w Niedziele. Poprostu cos rewelacyjnego. Nie tylko to iz klub dodawal klimatu ale i oni sami.. nadal dają czadu swoim chłodnym czarem..]

| Witajcie! Ogladal ktos ppierwszy program Wojewodzkiego na Polsacoe?

Pracowalem z Kuba prawie pokoj w pokoj. Wtedy mialem go za bardzo
intelignetnego faceta, ktory wie czego chce i wie jak to osiagnac.


za czasow plastika? powiedz mi, co chcial wowczas osiagnac, powiedz mi?
gdzie siegaly ambicje naszego kuby? czy zaprowadzily go tu, gdzie pragnal
zawsze? czy mamy bic mu juz brawo?

Po idolu

mialem go za inteligentnego, chamowatego faceta. A teraz mam go za
psedointeligentnego, chamowatego, showmena, ktory swoimi pokazami erudycji
pokazuje, ze w zasadzie to nie ma zbyt wiele do powiedzenia.

Ale czasami, sposobem na zrobienie kariery moze wlasnie jest brak smaku i
taktu, zadufanie w sobie i zabawne teksciki?!


ja znam wojewodzkiego sprzed jakis 6 lat - zawsze byl taki, jaki teraz jest
w TV. ten zenujacy typ nie zasluguje w ogole na niczyj komentarz, szkoda na
to energii. jest to typowy przyklad zakompleksionego biedaczka o malym
rozumku i malym czlonku (vide super-odjechane, szpanerskie bryki jakimi sie
porusza po ulicach warszawy, kiedys czerwony jeep i najnowsze czarne bmw,
teraz nie wiem co), ktory nadrabia potworne luki w wiedzy muzycznej. dla
niego swiat zatrzymal sie na maryli rodowicz i kaziku, ale nawet o
tworczosci tychze tez ma niewielkie pojecie. spektrum widzenia wojewodzkiego
jest znikome, nie widzi nic poza tym, co podobni jemu promuja i kreuja w
stacjach radiowych typu rmffm, czy radio zet, nie ma za grosz
indywidualizmu, jest potwornym konformista i zadnym autorytetem w zadnej
dziedzinie, jest po prostu nikim, co udowadnia na ekranie i - czasami
sporadycznie - na lamach prasy typu "gala", gdzie robi wywiady z wielkimi
gwiazdkami lokalnej sceny typu robert gawlinski. sorry, takie pytania i taka
rozmowe przeprowadzilby kazdy z kazdym. no, ale jakie gwiazdy takie pytania
i taki wywiad....

wojewodzki nie ma pojecia o niczym, o zadnej ciekawej muzyce, nie dorasta
nawet do piet markowi sierockiemu, ktory wprawdzie slucha glownie najgorszej
wiochy (dance, disco, te klimaty), ale przynajmniej sie na niej zna.
wojewodzki udaje, slizga sie, robi uniki, lecz nie nie ma zadnego pojecia o
tym co sie dzieje w muzyce na swiecie i w polsce. chetnie uczestniczy
natomiast w towarzystwach wzajemnej adoracji o wysokim poczuciu wlasnej
wartosci, ktore chetnie zadzieraja nosa i ktorym wydaje sie, ze sa
bog-wie-kim, bo podali reke kasi kowalskiej albo reni jusis, a tymczasem w
porownaniu z prawdziwymi dziennikarzami muzycznymi przypominaja bakterie
gnilne - tyle ich dzieli od siebie. kontekst wojewodzkiego to gala
biesiadna, pseudo-rozrywkowi, pretensjonalni gwiazdorzy o znikomych szansach
zaistnienia gdziekolwiek na swiecie, nie sztuka, a papka, nie wartosci
estetyczne, a rewia narcyzow, gdzie zadaje sie pytania artystom o to, jak
wyglada ich nowy dom, czy nowy samochod, a nie przy jakich dzwiekach
ostatnio szczytowali, bo oni - i pseudo-dziennikarze i nasi znakomici polscy
tworcy - nie wiedza o muzyce nic, taka jest prawda. wojewodzki nie wie co to
jest minimal music i czym sie rozni od minimal techno, nie wie kto wymyslil
pierwszy syntezator, nie wie jakie korzenie ma jazz i dlaczego najpierw
uprawiali go czarni, nie wie skad sie wzial hip-hop i jacy sa prekursorzy

czasami jest doskonalsza niz muzyka, nie wie, kto byl ostatnim laureatem
festiwalu ars electronica w Linzu i jaka polska grupa muzyczna pojawila sie
na tej prestizowej imprezie, nie wie dlaczego rock'n'roll zamienil sie w
rocka, nie wie, jakie nasze zespoly sprzedaja sie lepiej za granica niz w
polsce, nie wie skad sie wzielo techno i dlaczego kolebka house jest
chicago, nie wie, czym sie rozni skala muzyczna od metrum, nie wie dlaczego
festiwal warszawska jesien kiedys byl doskonalym festiwalem a dlaczego
dzisiaj to ledwie cien starej w-skiej jesieni i dlaczego festiwal w
Donauschningen uznawany jest za impreze o wiele bardziej na czasie, nie wie
dlaczego joe cocker nie ma zebow ani na czyjej plycie debiutowala, wowczas
kilkunastoletnia, whitney houston - on nie wie tych i miliona innych rzeczy,
dlatego prowadzi idola, gdzie nie trzeba nic wiedziec, wystarczy byc
ograniczonym umyslowo troglodyta. wojewodzki, jedym slowem, jest nikim, ale
potrafi mydlic oczy milionom debili w polsce (ktorzy, nota bene, rowniez nic
nie wiedza na temat muzyki) i swietnie mu to wychodzi. jego fani sa jego
warci i maja idola, na jakiego zasluzyli. jesli uwazacie, ze w wojewodzkim
jest cien inteligencji, moze mieliscie racje. natomiast nie ma w jego glowie
wiedzy z zakresu muzycznego dziennikarstwa, wojewodzki to nie wojciech mann,
hirek wrona, kordowicz, czy nawet stary poczciwy kaczkowski, chociaz ten
ostatni notuje juz przypadki demencji i moglby ustapic komus mlodszemu.
kazdy z wymienionych wyzej specjalizuje sie w jakiejs muzyce. lecz
wojewodzki to lamus, pozer najgorszej wody. ani grama w jego pustej
lepetynie wiedzy, jest natomiast pozerstwo, powierzchownosc, generalnie
zalosc...

niestety to typowe dla polskiej telewizji, gdzie "wielkie osobowosci"
najczesciej nie reprezentuja soba nic absolutnie, gdzie wystarczy troche
charyzmy i wspinania sie po trupach a wiedza, oczytanie, kultura osobista
schodza na ostatni plan. w tym kontekscie nie dziwi mnie to zupelnie. i
dlatego nie mam w domu telewizora. chwala bogu, wystarczy mi znac z nazwiska
jednego smutnego wojewodzkiego.
pozdr
g


Edyta Małgorzata Bartosiewicz (ur. 11 stycznia 1966 w Warszawie) – polska piosenkarka rockowa, kompozytorka, autorka tekstów.

Biografia :

Muzyczne początki :

Już w wieku 10 lat zaczęła samodzielną naukę gry na gitarze, którą otrzymała od taty w nagrodę za dobre wyniki w nauce. Układała proste piosenki, najczęściej z angielskimi tekstami, jak sama mówi – pełnymi błędów. Kiedyś myślała, że muzyka jest tylko dla wybranych, i była przekonana, że ona do tych wybranych nie należy.

Później nadszedł czas nauki w XXXIII L.O. im. Mikołaja Kopernika i nie myśląc o karierze muzycznej, zajęła się sportem (dziesięć lat trenowała siatkówkę, a wcześniej łyżwiarstwo szybkie). Po skończeniu liceum podjęła studia w SGPiS w Warszawie (obecnie SGH). Już wtedy, próbując spełnić się muzycznie i pogodzić pasję z nauką, założyła pierwszy zespół w Mińsku Mazowieckim. Pomysł ten nie przyniósł oczekiwanych rezultatów i ignorując sugestie Waltera Chełstowskiego o podjęciu profesjonalnych nagrań, w 1986 r. zdecydowała się wyjechać do Londynu. Tam poznała kapelę The Blue Aeroplanes. Uczestnicząc w ich koncertach, zdała sobie sprawę, że muzyka jest właśnie tym, czego zawsze w jej życiu brakowało. Szybko pojawili się ludzie, którzy obiecali zorganizować fundusze na nagranie debiutanckiej płyty w Polsce – po sześciu miesiącach Edyta wróciła do Warszawy.

Pierwsze nagrania :

Był to moment przełomowy w życiu artystki. Po czwartym roku porzuciła studia i dołączyła do grupy Staff, z którą – po zmianie nazwy na Holloee Poloy – wygrała Mokotowską Jesień Muzyczną w 1989 r., a potem nagrała płytę The Big Beat (1990). Krążek potwierdził możliwości Edyty i mimo że cieszył się umiarkowaną popularnością, zdobył uznanie krytyków (Nagroda Artystyczna Młodych im. Wyspiańskiego dla Edyty oraz nagroda im. Mateusza Święcickiego). Duże znaczenie dla dalszej kariery artystki miały gościnne nagrania i współpraca z najpopularniejszymi wykonawcami muzyki rockowej w Polsce, takimi jak: Wojciech Waglewski, Ziyo (1992 – wokal na płycie Kolędy), Róże Europy (1993 – chórki; przebój "Jedwab"), Acid Drinkers (1993 – wokal w utworze "Seek and Destroy"), Hey (1993 – wokal w superprzeboju lat 90. – "Moja i twoja nadzieja"), Varius Manx (1993 – wokal w utworze "Memphis"), Human (1993 – śpiew w piosence "Faith"), Kobranocka (1992, 1994 – chórki oraz wokal).

Kariera solowa :

Po definitywnym rozwiązaniu współpracy z zespołem rozpoczęła występy solowe. Płyta The Big Beat nie okazała się sukcesem komercyjnym, ale muzyka i wokalizy charyzmatycznej wokalistki zwróciły uwagę koneserów muzyki i wymagających słuchaczy. Bartosiewicz została w 1990 ogłoszona najlepszą wokalistką przez "Magazyn muzyczny". Jak sama Edyta mówi, odeszła z Holloee Polloy, gdyż jej próby komponowania i pisania tekstów, koledzy z zespołu uważali za złe.

Na przełomie 1991/92 roku, wraz z Rafałem Paczkowskim (realizacja) przystąpiła do nagrania w warszawskim Studio S-4 płyty Love. W maju 1992 materiał ten ukazał się na polskim rynku nakładem Studia Izabelin. Płyta cieszyła się popularnością i osiągnęła ona statut złotej – 67 tys. sprzedanych egzemplarzy (do 2001). Największą popularnością cieszyły się single "If", "Goodbye to the Roman Candles", "Blues for you" i "Have to Carry On". W tym samym roku podpisała kontrakt na wydanie Love na Zachodzie. Kontrakt podpisała z londyńską firmą Chrysalis, lecz z kariery poza granicami kraju nic nie wyszło. Jak sama powiedziała:
„ "Utwory z Love Rafał opracował aranżacyjnie u siebie w domu na komputerze. Powstała typowa superprodukcja. Dzięki temu nie była to w 100% płyta, pod którą mogłabym się podpisać. Zachowane zostały moje teksty, emocje wypływające z tej magmy dźwięku. Powstał materiał bardzo pastelowy i kobiecy – a ja do końca taka nie jestem. Zawsze słuchałam mocniejszej muzyki – takiej jak Zeppelini, Police, Janis Joplin. ”
— Edyta Bartosiewicz

W 1992 na Festiwalu w Sopocie została uznana za wokalistkę roku. W 1992 otrzymała ogromnie prestiżową nagrodę Bursztynowego Słowika w Sopocie, jednak jej recital został chłodno przyjęty przez publiczność, zapewne dlatego, że śpiewała po angielsku.

18 września 1994 ukazała się druga płyta Edyty Bartosiewicz, zatytułowana Sen. Opublikowało ją Izabelin Studio. W nagraniu tego materiału wzięli udział nowi (poza Krzysztofem Polińskim – perkusja) muzycy: Michał Grymuza – gitary, Radosław Zagajewski – bas, Krzysztof Palczewski – klawisze. Realizacją nagrań zajął się Leszek Kamiński (mąż Bartosiewicz od 1990). W przeciwieństwie do płyty Love, większość materiału Edyta zaśpiewała po polsku. Muzyczna strona tej płyty jest bardzo zróżnicowana. Utwory akustyczne są przeplatane kompozycjami o ciężkim brzmieniu (m.in. cover "Move Over" Janis Joplin). Kilka utworów ze Snu stało się wielkimi przebojami, m.in.: "Sen", "Koziorożec", "Urodziny", "Tatuaż" czy "Żart w zoo".
„ Po zarzutach, ze płyta Love jest jednostajna i monotonna, postanowiłam zrobić proste piosenki. Niektóre są bardziej przystępne, a inne są zachowane w moim dawnym klimacie. Materiał jest bardziej riffowy, gitarowy – klawisze nie spełniają już tak ogromnej roli jak na Love. Bardzo dużo do tej muzyki wnieśli ludzie, z którymi gram. Muzycy zagrali na tej płycie z dużym feelingiem: wszystko się buja i kołysze. Są to utwory bardzo czadowe, a także spokojnie, akustyczne. Daje to słuchaczom możliwość oddechu. Myślę, że można na niej znaleźć dużo inspiracji muzycznych. Przyznaję, że jestem bardzo pod wpływem tego, co się dzieje obecnie za oceanem, ale najbardziej kręcą mnie stare nagrania. To jest dobry stary rock. Wtedy zastanawiałam się, kto obok Zeppelinów, Beatlesów przejdzie do historii – Pearl Jam, Nirvana, Soundgarden, Rage Against the Machine? ”
— Edyta Bartosiewicz

W drugiej połowie września 1994 odbyła się trasa koncertowa w 9 największych miastach Polski, promująca nową płytę. Przedsięwzięcie to zakończyło się dużym sukcesem. W większości miast sale były przepełnione, a publiczność bardzo żywiołowo reagowała na muzykę, wykonywaną przez Edytę i jej zespół. W podsumowaniu miesięcznika "Tylko Rock" Edyta została wybrana przez czytelników najlepszą wokalistką roku, a przebój "Sen" okazał się najpopularniejszą piosenką roku. 19 marca 1995 podczas uroczystości wręczania Fryderyków 1994, Edyta Bartosiewicz otrzymała dwie statuetki: za najlepszy album roku (kategoria płyta pop/rock) oraz jako najlepsza wokalistka roku. Album Sen uzyskał miano "Platynowej Płyty"; do dziś sprzedano 300 tys. egzemplarzy MC i CD.

Na początku 1995 roku pojawił się singel "Wonderful tonight" – cover piosenki Erica Claptona, który doszedł do 2 miejsca Listy Przebojów Programu 3. Na początku lipca ukazał się singel z utworem "Szał" – promujący nową płytę Szok'n'show.
„ Sam tytuł tej płyty symbolizuje zmianę. Aczkolwiek nie miałam ambicji, by stworzyć zupełnie inną muzykę, przestawić się na coś innego – byłoby to nieprawdziwe z mojej strony. Od wydania Snu nie byłam w stanie aż tak się zmienić, aby nagrać same "czady". Ktoś, kto słuchał "Szału", widział teledysk, mógł pomyśleć, ze zmieniałam styl. Aby jednak zrównoważyć wrażenie, na promującym singlu, obok "Szału" znalazło się spokojne nagranie "Czas przypływu". Sygnalizuje ono, że na nowej płycie znajdują się piosenki, utrzymane w klimacie "Snu" – melancholijne ballady. Myślę, że płyta jest całkiem dobrze skonstruowana – na pierwszej stronie jest więcej "żywych" utworów, a na drugiej klimat staje się bardziej spokojny – wg mnie ta płyta stanowi jedną, nierozerwalną całość. Płytę nagrywałam z muzykami, których w tej chwili mogę już nazwać stuprocentowo moim zespołem. Nie są to zwykli muzycy studyjni, lecz koledzy, z którymi bardzo się zżyłam. Włożyli oni olbrzymi wkład w aranżację – Maciek Gładysz grał na gitarze, Radek Zagajewski na basie, Krzysiek Poliński na bębnach oraz nowa postać Romek Kunikowski na klawiszach. Drugą nowością jest fakt, że w utworze "Podwodne miasta" gram solo na gitarze elektrycznej, pozbawiłam się w ten sposób jakichkolwiek kompleksów. Zawsze chciałam zrobić coś szalonego, zaskakującego. Słuchając "Szok'n'show" potencjalny słuchacz będzie się zastanawiał – co tam się będzie działo?! Czy przesłuchując tę płytę, odleci w kosmos? Ogólnie chciałam przedstawić siebie trochę z innej strony. Do tej pory byłam odbierana jako osoba smutna, pisząca głębokie teksty. Pokazałam, że Bartosiewicz potrafi być także radosna, wesoła i nie zawsze załamana. Myślę, że muszę się trochę "wyluzować", by mieć potem siłę do dalszej pracy. ”
— Edyta Bartosiewicz

Na żywo można było Edytę zobaczyć w październiku, w 13 miastach Polski. Trasa została zakończona w maju 1996. Największe przeboje to: promujący płytę "Szał", "Czas przypływu", wydany na singlu w listopadzie "Zegar" i największy, "nieśmiertelny" przebój, ballada "Ostatni", a także wydany w czasie wakacji singel "Na nic gniew". Płyta Szok'n'show uzyskała także miano Platynowej (do dziś sprzedano ponad 280 tys. egzemplarzy MC i CD). Fryderyk 1995 za album rockowy oraz 8 nominacji do tej nagrody w innych kategoriach. Także czytelnicy pism muzycznych bardzo wysoko ocenili jej nową twórczość:

* najlepsza płyta "Tylko Rock" – plebiscyt czytelników,
* najlepsza wokalistka – "Tylko Rock" – plebiscyt czytelników,
* II miejsce przebój roku "Szał" "Tylko Rock" – plebiscyt czytelników,
* VII miejsce "Zegar",
* II miejsce w plebiscycie czytelników na najlepszą wokalistkę "Brum",
* najlepszy teledysk roku "Szal" – plebiscyt czytelników "Brum".

Teledysk do piosenki " Zegar" otrzymał "Złotego Yacha" za najlepszy teledysk roku 1995. Nowym wyzwaniem, kończącym 1995 Bartosiewicz była produkcja muzyczna płyty zespołu Firebirds.

Równie ciekawie przebiegał rok 1996 Edyta zagrała kilkadziesiąt koncertów. M.in.: 9 lipca w katowickim Spodku otwierała koncert Bryana Adamsa, który zagrał w Polsce w ramach swojego światowego tournée; była także gwiazdą festiwalu Węgorzewo '96. Znakomicie został przyjęty recital Edyty, z którym wystąpiła podczas Festiwalu w Sopocie. Także tam oficjalnie zostały wręczone Edycie Platynowe Płyty za albumy Sen oraz Szok'n'show. Edyta została bardzo gorąco przyjęta. Recital trwał 40 minut, ale w wyniku żywiołowej reakcji słuchaczy został przedłużony o dodatkowe 20 min (4 bisy). Edyta wykonała największe przeboje, ale także nowe piosenki "Tylko moment" i "Pomyśl o mnie", która stała się samodzielnym singlem.

Od października rozpoczęła się praca nad nowym albumem, który został nagrany w styczniu i w lutym 1997. Premiera czwartej płyty Edyty, zatytułowanej Dziecko odbyła się 9 czerwca, a singel "Jenny" gościł na antenie radiowej już od 21 kwietnia. Już we wrześniu sprzedano ponad 100,000 egzemplarzy, a płyta – jak poprzednie – była w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się albumów tego roku. Płytę promowała trasa koncertowa oraz drugi singel zatytułowany "Skłamałam", który stał się wielkim przebojem. Podczas warszawskiego koncertu w Klubie "Stodoła" Edyta otrzymała kolejną Platynową Płytę za album Dziecko (ponad 200 tysięcy sprzedanych egzemplarzy płyt i kaset – rok 2002). Kolejne single: "Nie znamy się", "Boogie czyli zemsta słodka jest" oraz tytułowy "Dziecko". Szczególnie ten ostatni cieszył się sporą popularnością. W lutym Edyta zagrała trzy koncerty w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie. W marcu 1998 Edyta Bartosiewicz została po raz kolejny laureatką Fryderyka w kategorii najlepsza płyta w rockowa. Poza tym była nominowana w 5 innych kategoriach. Płytę Dziecko uważa się, za najbardziej szczerą, jaką kiedykolwiek wydał polski rock i ogólnie mówiąc polska muzyka rozrywkowa ("MACHINA" 03/02).

W lipcu 1998 Edyta weszła do studia aby nagrać nowy materiał. Tym razem nie z Leszkiem Kamińskim, ale z angielskim realizatorem – Rafem McKenną (współpracował m.in. z takimi Artystami jak Blur, Pulp, Radiohead). Pierwszym utworem, który promował płytę był "Miłość jak ogień", który błyskawicznie wdarł się na czołowe miejsca list przebojów w całym kraju. Premiera płyty Wodospady miała miejsce 9 listopada 1998 r. Kolejną propozycją singlową była tytułowa piosenka. Recenzje płyty charakteryzowały nowy materiał jako najbardziej dojrzały – "najbardziej dorosły". Utwory takie jak "Mandarynka" ukazały zainteresowanie artystki psychodelicznymi klimatami muzyki. Z drugiej strony Edyta nie odwróciła się od wizerunku znanego z poprzednich płyt, o czym świadczą takie piosenki jak "Miłość jak ogień" czy "Wodospady łez". W wielu recenzjach uznaje się, że najbardziej wybitnymi longplayami są Sen, Dziecko i właśnie Wodospady. Trzecim singlem był utwór "Siedem mórz, siedem lądów", do którego teledysk został nakręcony w malowniczych pejzażach Stanów Zjednoczonych (okolice Los Angeles). W maju 1999 ukazał się ostatni singel promujący Wodospady – "Buntowniczka". Do dnia dzisiejszego sprzedało się 75,000 egzemplarzy, co dało artystce kolejną "Złotą Płytę". Edyta była również nominowana do nagrody Fryderyk' 1998 w wielu kategoriach.

29 listopada 1999 roku ukazała się płyta zatytułowana Dziś są moje urodziny – The Best Of, będąca podsumowaniem twórczości artystki, którą promował premierowy utwór "XXI Wiek". Płyta, jak sama powiedziała Edyta była wydana z przymusu (powód – rozwiązanie kontraktu). Na początku 2000 roku ukazał się singel "Mistrz", który promował składankę. 1999 rok Edyta zakończyła rozstaniem ze swoją macierzystą wytwórnią fonograficzną – Universal Music Polska (dawniej PolyGram Polska / Izabelin Studio).

Początek roku 2000 to prestiżowy tytuł Osobowości Dziesięciolecia magazynu "Tylko Rock". W lutym 2000 roku współpracowała z Justyną Steczkowską. Edyta napisała jej część tekstów na jej płytę Dzień i noc. Udzieliła się także w duecie z Kazikiem w przeboju "Cztery pokoje", który promował jego płytę Melassa. Także w tym roku współpracowała z Anitą Lipnicką, której udostępniła ścieżkę dźwiękową, Anita dopisała tekst i tak powstała piosenka "Ostatni list". Efekt współpracy obydwu wokalistek został umieszczony na płycie Moje oczy są zielone (2000). W styczniu 2001 Edyta nagrała wraz z zespołem Agressiva 69 tytułową piosenkę do filmu Mariusza Trelińskiego "Egoiści".

W styczniu 2001 ukazała się z kolei "Opowieść" – piosenka, która znalazła się na kolejnej płycie z serii "Piątki na piątki w Radiu ZET". Piosenka stała się przebojem. Początek roku 2001 to również zmiany w składzie zespołu: perkusistę Krzysztofa Polińskiego zastąpił Przemek Momot (współpracujący m.in. z Kasią Nosowską, Robertem Gawlińskim, zespołami Kobiety czy Yugoton), a basistę Radka Zagajewskiego – Michał Grott. W październiku 2001 wyszła reedycja pierwszej płyty solowej Love z serii Universalu "Niepokonani". Edyta także została poproszona o napisanie części tekstów na płytę "Perła" (2002) Edyty Górniak, piosenka "Nie proszę o więcej" stała się drugim singlem tej płyty. Bartosiewicz również jest autorką tekstu do tytułowej piosenki – czwartego singla.

Na początku 2002 roku Edyta rozpoczęła współpracę z wytwórnią BMG Poland i od 4 marca zaczęła pracę nad nową płytą. 17 czerwca tego samego roku odbyła się premiera singla "Niewinność", który miał promować nową płytę. 29 czerwca odbyła się premiera teledysku do piosenki "Niewinność". Premiera nowej płyty miała mieć miejsce w sierpniu 2002 r., ale nie wiadomo z jakich powodów data premiery była wielokrotnie przekładana, mimo że materiał był już gotowy. Po upływie czasu Edyta i BMG Poland zaniechali współpracy, a do dziś nowa płyta nie ujrzała światła dziennego.

W roku 2004, dość nieoczekiwanie, Edyta wystąpiła w duecie, na płycie Krzysztofa Krawczyka w piosence "Trudno tak... (razem być nam ze sobą)... ". Pieśń ta stała się drugim singlem płyty "To, co w życiu ważne". Odniosła ona ogromny sukces, będąc największym przebojem roku 2004. W sierpniu Edyta wystąpiła z Krzysztofem Krawczykiem na festiwalu w Sopocie. Edyta wystąpiła także na Koncercie Sylwestrowym TVP, żegnającym rok 2004. Rok ten, był dla Edyty wielkim medialnym powrotem. Przez długi czas nie znikała z rozkładówek gazet i kolorowych czasopism.

Po półrocznej przerwie Edyta powróciła. Dokładnie 5 czerwca 2005 r. wystąpiła na Rynku w Krakowie na Festiwalu Piosenki Zaczarowanej. Edyta wystąpiła wśród takich gwiazd, jak: Anna Maria Jopek, Sylwia Wiśniewska, Urszula, Andrzej Piaseczny, Grzegorz Turnau, Michał Wiśniewski, Paweł Kukiz. Swoimi dwoma hitami: "Jenny" i "Ostatni" oczarowała krakowską publiczność.

We wrześniu 2005 r. wzięła udział w specjalnym koncercie z okazji 10-lecia zespołu Myslovitz, gdzie w duecie z Arturem Rojkiem zaśpiewała piosenkę p.t. "Chciałbym umrzeć z miłości".

Edyta zmobilizowana wielkim sukcesem duetu z K. Krawczykiem powróciła do pracy nad swoją nową płytą. Powróciła do współpracy z wytwórnią Sony&BMG (wcześniej: BMG Poland). Premierę od dawna oczekiwanego krążka zaplanowano na wiosnę 2006 roku. Niestety, gdy płyta miała ujrzeć światło dzienne, wydarzyła się tragedia. 9 marca zmarł menedżer, organizator koncertów i największy przyjaciel Edyty – Jacek Nowakowski (miał zaledwie 34 lata). Edyta pogrążona w żałobie odwołała premierę płyty.

2 września 2006 roku artystka wzięła udział w koncercie Tomasza Stańko, zatytułowanym "Tomasz Stańko i Goście". Oto fragment sprawozdania z koncertu:
„ Koncert odbył się na Placu Teatralnym w Warszawie. (...) Artysta zaprosił bliskich mu duchowo muzyków. Z niektórymi współpracował już wcześniej, ale kilku było dla publiczności wielkim zaskoczeniem. Co najważniejsze, projekt ten nie miał precedensu. (...) Nie byłoby jednak koncertu "Tomasz Stańko i Goście" bez gości specjalnych: Doroty Miśkiewicz, Marka Napiórkowskiego, Joakima Mildera, Leszeka Możdżera i Edyty Bartosiewicz. (...) Z myślą o urozmaiceniu koncertu o wokal niekoniecznie jazzowy, Stańko wpadł na pomysł zaproszenia Edyty Bartosiewicz – wokalistki wysoko przez niego cenionej, która oprócz świetnego i oryginalnego głosu, jest również znakomitą kompozytorką... ”
— cgm.pl

Przez niemal dwa lata od tego momentu Edyta Bartosiewicz nie występowała publicznie. Na scenę powróciła wreszcie 5 lipca 2008, kiedy w ramach festiwalu TOPtrendy w Sopocie wystąpiła na koncercie "Życie jak wino" z okazji 45-lecia pracy artystycznej Krzysztofa Krawczyka. W duecie z Krzysztofem Krawczykiem Edyta zaśpiewała dwie piosenki: "Opowieść" i "Trudno tak... (razem być nam ze sobą)... ".

Było to, jak do tej pory, ostatnie publiczne wystąpienie Edyty Bartosiewicz.


Na podsumowującej kampanię Nokia Trends Lab imprezie w dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek "Koneser" 6 października 2007 r. zagrają gwiazdy światowego formatu:
belgijscy mistrzowie alternatywnego rocka Soulwax Nite Versions, DJ'ski duet 2manydj's, brytyjski wirtuoz electro Max Sedgley and the Shoots (z zespołem) oraz niemieckie electrohouse duo Booka Shade. Pojawią się także artyści z Polski: Smolik oraz zespoły Plastic, Electricity! i Beats Friendly z Noviką, Dj Zolvik, Dj Symbio&MC, Bad Community

Soulwax Nite Versions / 2manydj's
Zespół z Ghentu (Belgia) założony przez dwóch braci: Davida i Stephena Dewaele. Zadebiutowali w 1996 r. albumem "Leave The Story Untold". Dużym sukcesem okazał się ich trzeci krążek "Any Minute Now" (2004 r.), który zawiera takie utwory jak ,"E Talking", "NY Excuse" i tytułowy "Any Minute Now". Ich muzyka to alternatywny rock z elementami indie i dance.
Są autorami wielu oficjalnych i nieoficjalnych remixów jak: ,"Daft Punk Is Playing At My House" LCD Soundsystem, ,"Robot Rock" Daft Punk czy ,"DARE" Gorillaz. Ich najnowsza płyta "Nite Versions" (2005 r.) to remiksy ich własnych kawałków pochodzących z krążka "Any Minute Now".

Max Sedgley
Autor "Happy" – jednego z najbardziej znanych rytmów tego stulecia – jest obdarzony niesamowitym talentem do tworzenia zaraźliwych, tanecznych kawałków. Na jego rozwój muzyczny silnie wpłynęła wiedza, którą przekazał mu James Blades, największy w historii Wielkiej Brytanii mistrz perkusji.
Zadebiutował w 2006 r. subtelną, i jak najbardziej trafnie zatytułowaną "From The Roots To The Shoots" ("Od korzeni do pędów"), płytą. Krążek okazał się wielkim sukcesem. Muzyka Maxa jest połączeniem klasycznego wykształcenia i magicznej elektroniki.

Booka Shade
Frankfurcki duet tworzony przez Arno Kammermeiera i Waltera Merzigera. W 2002 r. założyli wraz z innymi artystami wytwórnię płytową Get Physical, w której odpowiadają za produkcję. Zadebiutowali w 2004 r. wydanym właśnie przez Get Physical albumem "Memento". Ich drugi album – "Movements" (2006 r.) również okazał się ogromnym sukcesem. Pochodzący z tej płyty singiel "Body Language" zdobył nagrodę "Ibiza Track of the Season 2005".
Oprócz klubowego grania zespół słynie także z efektownych wizualizacji, które są projektowane specjalnie z myślą o występach na żywo.

Smolik
Jest nie tylko utalentowanym muzykiem, ale także kompozytorem, producentem muzycznym i multiinstrumentalistą. Wydał trzy albumy, wszystkie o takim samym tytule: "Smolik", pierwszy w 2001 r., drugi w 2003 r. i trzeci w roku 2006. Karierę muzyczną rozpoczął w 1993 r. jako klawiszowiec zespołu "Wilki". Później współpracował z zespołem "Hey" oraz przy solowych projektach jego wokalistki Kasi Nosowskiej, jak również przy solowych projektach wokalisty "Wilków" Roberta Gawlińskiego. Współpracował też między innymi z Justyną Steczkowską, Krzysztofem Krawczykiem i zespołem Myslovitz. Jest zdobywcą wielu nagród: pięciu Fryderyków oraz Paszportu "Polityki".

Plastic
Zespół tworzy wokalistka Agnieszka Burcan, która jednocześnie gra na klawiszach oraz gitarzysta Paweł Radziszewski. Na koncertach muzycy występują w rozszerzonym, kilkuosobowym składzie. Debiutancka płyta zespołu pt. "Plastic" ukazała się w czerwcu 2006 r. Zapowiadały ją porywające do tańca single: "Oo Lala" i "Superstar". Plastic to mieszanka electro-popu i charakterystycznych dla lat 80. elementów.

Electricity!
Zespół tworzy dwóch DJ-ów: Bert oraz Igor. Nazwa Electricity! pochodzi od cyklicznej imprezy w warszawskim klubie On-Off (obecnie Vinyl). Ich styl można określić jako ekscytującą mieszankę electro i house. Electricity! sygnuje także producenckie dokonania Berta i Igora - na każdej imprezie można usłyszeć ich własne remiksy, edity i bootlegi. Projekt ma wypracowaną markę. Jedna z imprez odbywających się pod szyldem Electricity! zdobyła nagrodę w konkursie magazynu Aktivist "Nocne Marki" za "najlepsze wydarzenie klubowe roku 2005".

Beats Friendly z Noviką
Beats Friendly, czyli "przyjaźnie nastawieni do bitów" – kolektyw DJ'ski założony w 2004 roku przez Novikę – świetnie uzupełniają się podczas imprez. Electro & deep house, classic hip hop, hip house, electro funk & disco, broken beat, down tempo, ragga - wciąż poszukują nowych brzmień, które później serwują podczas imprez. Owocem ich współpracy jest podwójna kompilacja "Friendly Beats" (2006), pod którą podpisali się: Harper, Lexus, Bartek Winczewski i Novika.
Na scenie dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek "Koneser" 6 października 2007 r. pojawią się także zwycięzcy ubiegłorocznych edycji Nokia DJ Cup: DJ Symbio aka Goro & MC (zwycięzca Nokia DJ Cup 2003), DJ Zolvik (zwycięzca Nokia DJ Cup 2004) i DJ Bad Community (zwycięzca Nokia DJ Cup 2006). Podczas imprezy usłyszymy na żywo również trzech finalistów Nokia Trends DJ Lab oraz zespół, który zwycięży w MTV Rockuje Lab. Poznamy także wyniki pozostałych laboratoriów. Finalistów Nokia Trends DJ Lab będzie można wkrótce wybierać głosując na nich na stronie www.nokiatrendslab.pl, zaś na zespoły w ramach MTV Rockuje Lab można głosować na stronie www.mtv.pl/mtv_rockuje/nokia_lab.htm.

O Nokia Trends Lab
Nokia Trends Lab to seria imprez, które odbywają się w 2007 r. w Europie. Każda z nich jest kulminacją trwającej wcześniej przez kilka tygodni lokalnej, mobilnej i internetowej aktywności. Artyści-mentorzy inspirują osoby o otwartych umysłach do tworzenia oryginalnych projektów, które są następnie prezentowane podczas imprezy zgromadzonym fanom muzyki i młodym artystom

Wiecej na http://www.nokiatrendslab.pl/
Zrodlo http://www.nokia.com.pl/n.../prasa0702.html
Koneser http://www.wwwkoneser.pl/startowa.htm
Bilety http://www.ticketpro.pl/pl/akcja/szczegoly/504

Jak Gawliński, Fiolka, Kupicha, Wydra i Grabaż odrabiali swoje lekcje?

Co polscy muzycy zapamiętali z czasów szkolnych? Jak podchodzą do swoich młodzieńczych występków? Co im się dziś w szkole podoba, a co nie? Nowy rok szkolny skłania do wielu refleksji, często bardzo zaskakujących.
Buntowali się, rozrabiali i wagarowali, a swoich szkół najczęściej nie wspominają ze szczególnym rozrzewnieniem. Każdy miał swoje wzloty i upadki, radził sobie lepiej lub gorzej. Najważniejsze, że po latach niczego nie żałują, choć z pewnością nie są już tak radykalni jak kiedyś. Ba, podobają im się nawet mundurki.

Czy jednak na podstawie ich wypowiedzi można pokusić się o stworzenie szkolnego wizerunku typowej przyszłej gwiazdy rocka? Można na pewno spróbować, bo ich przemyślenia dają sporo do myślenia. Jeśli więc nie przepadasz za rozmiłowanym w gitarze i historii długowłosym kolegą ze szkolnej ławy, a pisząca kolejny wiersz śpiewająca koleżanka z wagarów wydaje ci się zbyt ekscentryczna, zastanów się, czy za kilka lat sam nie będziesz stał w kolejce po ich płyty…

CZY MAM SENTYMENT DO SZKOŁY?

Robert Gawliński (Wilki): Nie bardzo. Czas mojej edukacji przypadł na komunę, co prawda już tę słabszą, ale zawsze – podstawówka to lata 70. a liceum, koniec dekady i początek lat 80. Nie miałem jakoś szczęścia trafić na fajnych nauczycieli. Raz się udało, właśnie w podstawówce, już w trzeciej, do jakiej chodziłem. Była tam naprawdę fajna kobieta, która uczyła fizyki. Tak bardzo ją polubiłem, że z tego przedmiotu naprawdę zacząłem się starać. Zostałem nawet olimpijczykiem. To był mój jedyny sukces w szkolnej ławie. Zawsze wolałem wagarować i czytać dobre książki niż łazić do takiego miejsca i słuchać beznadziejnych wykładów. Poza tym w podstawówce miałem nienormalnych nauczycieli – niektórzy bili dzieci paskiem żołnierskim po twarzy… Trudno mi dziś powiedzieć, że to było coś fajnego. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że szkoła niesie ze sobą także wiele momentów, które pozytywnie zapisują się w życiu młodych ludzi. Na przykład obaj moi synowie chodzą do katolickiej szkoły prywatnej, takiej przykościelnej. Początkowo miałem spore obawy, ale szybko okazało się, że to wspaniałe miejsce.

Fiolka Najdenowicz: Absolutnie żadnego! Nie znosiłam szkoły, wspominam ją jako okropny czas, zarówno podstawówkę w Polsce, jak i liceum we Bułgarii, do której musiałam wrócić, gdyż nigdzie mnie tu nie przyjęto. Gdy ktoś mi mówi, że tęskni za szkołą, patrzę na niego jak na idiotę. Naprawdę tego nienawidziłam. Może dlatego, że nie lubię być kiepska w pewnych obszarach życia, a tak niestety w tym przypadku było. Poza tym zawsze miałam obniżony stopień ze sprawowania. Już pierwszego dnia nauki poszłam do kąta, bo chodziłam między ławkami – nie wiedziałam, że dyscyplina to tam podstawa i trzeba cicho siedzieć na tyłku. Bardzo mi się to nie spodobało. Poszłam więc do domu, zabrałam mamusi z torebki pieniądze, kupiłam kwiatka i wręczyłam go pani profesor, z płaczem prosząc: "Ty się już na mnie nie gniewaj" [śmiech].

Piotr Kupicha (Feel): Zdecydowanie mam. Chętnie do niej chodziłem, bez względu na to, czy mówimy o podstawówce, technikum czy studiach. Miałem tam bardzo wielu znajomych, co na pewno też nie pozostaje na to bez wpływu. W szkole nauczyłem się pracowitości i systematyczności. Zwłaszcza w Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych w Katowicach, miejscu z wielkim tradycjami, ale bardzo wymagającym. Tam po prostu trzeba się było uczyć – bez tego nie miało się prawa tej szkoły ukończyć. Ponadto obowiązywał krawat i garnitur. Jeśli ktoś przyszedł w jeansach, dyrektor natychmiast odsyłał go do domu.

Szymon Wydra (Carpe Diem): Żadnego. Może dlatego, że tych szkół zaliczyłem bardzo wiele, więc nie wiem, do której miałbym ten sentyment mieć. Wolę nie mieć do żadnej, by inne nie poczuły się pokrzywdzone [śmiech]. Tak się jakoś złożyło, że w podstawówce byłem aż w trzech klasach, a po jej zakończeniu wylatywałem z jednej szkoły do drugiej [śmiech]. Dlaczego? Ano dlatego, że zawsze chodziłem własnymi drogami i miałem zainteresowania daleko wybiegające poza czytanie książek czy rysowanie szlaczków w zeszytach. Nie wszystkim się to podobało, a właściwie – wszystkim się nie podobało! Wszystkim, czyli nauczycielom. Prawdę mówiąc, chyba sam Alfred Hitchcock nie wymyśliłby takich horrorów, jakie przeżywałem w szkole średniej. Do czego więc tu można mieć sentyment?

Krzysztof "Grabaż" Grabowski (Pidżama Porno, Strachy na Lachy): Nie, absolutnie nie mam żadnego sentymentu. Szkoła zawsze była dla mnie instytucją pełną przemocy, kojarzącą się agresją, a nie prawdziwą nauką. Poza tym okrutnie się w niej nudziłem. Właściwie od samego początku wiedziałem, że do niczego w przyszłości mi się nie przyda. Żyję na tym świecie już 43 lata i jak do tej pory te wszystkie przypuszczenia okazały się trafne.

NAJLEPSZY I NAJGORSZY PRZEDMIOT

Robert Gawliński (Wilki): Nie miałem ani najlepszych, ani najgorszych przedmiotów, może przez pewien czas poza fizyką, o której już wspomniałem. Byłem jednym z lepszych z języka rosyjskiego. Pamiętam, jak w 3. klasie liceum przyszła do nas nowa nauczycielka, która nagle stwierdziła, że mam wielkie predyspozycje do tego języka. Zaczęła więc wymagać ode mnie takich rzeczy, jakbym przynajmniej rusycystykę studiował. Od razu powiedziałem, że nie chcę. Finał był taki, że nie zdałem do następnej klasy.

Fiolka Najdenowicz: Byłam totalnym debilem matematycznym. Strasznie nie lubiłam niektórych przedmiotów, choć z pewnych szło mi całkiem nieźle. Ale nie miałam jednego ulubionego.

Piotr Kupicha (Feel): O ile w podstawówce humanistycznie radziłem sobie słabiej, a lepiej czułem się w matematyce, chemii i tym podobnych przedmiotach, w szkole średniej role się odwróciły. I to mimo że chodziłem do szkoły technicznej, a więc siłą rzeczy nastawionej na sprawy ścisłe. Wtedy właśnie zauważyłem, że najbardziej interesuje mnie pisanie, przelewanie myśli na papier.

Szymon Wydra (Carpe Diem): Jestem humanistą, więc uwielbiam przede wszystkim język polski i historię. Nigdy nie znosiłem za to matematyki i fizyki. Zwłaszcza tej ostatniej, która mogłaby dla mnie w ogóle nie istnieć. Śmieszna historia – w podstawówce uczyła mnie jej pani, która nazywała się Halinka Suska. Szczerze, choć niejako z zasady, jej nie lubiłem. Na początku szkoły średniej poznałem Zbyszka Suskiego, który szybko zaczął grać w Carpe Diem. Nawet nie przypuszczałem, że Zbyszek może być spokrewniony z moją byłą panią nauczycielką. Przecież mogłaby być to tylko i wyłącznie zbieżność nazwisk. Okazało się jednak, że pani Halinka to jego mama [śmiech]. Do dziś robi najlepsze zupy na świecie i jest przecudownym człowiekiem.

Krzysztof "Grabaż" Grabowski (Pidżama Porno, Strachy na Lachy): Najlepszy byłem z WF-u, a zaraz potem z historii. Nienawidziłem przedmiotów ścisłych, ze szczególnym uwzględnieniem matematyki. Na szczęście krótko przed moją maturą ten przedmiot przestał być na niej obowiązkowy. Gdybym musiał pisać z matematyki, prawdopodobnie nie zdałbym matury do dziś, a co za tym idzie - nie byłbym magistrem historii. No chyba że nauczyłbym się na pamięć wszystkich zadań, jakie na świecie istnieją [śmiech].

CZY BYŁEM OSOBĄ LUBIANĄ?

Robert Gawliński (Wilki): Raczej tak. Nigdy się z niczym nie wywyższałem ani nie "głosiłem się", jak to moi synowie mówią.

Fiolka Najdenowicz: Myślę, że tak, choć zawsze odstawałam od reszty, nie pozwalałam się nikomu ociosać ani wsadzić do żadnej szufladki. Dlatego często miałam przez to przegwizdane.

Piotr Kupicha (Feel): Raczej tak. Miałem bardzo wielu znajomych. Choć pamiętam, że w technikum zbytnio nie szalałem, za to mocno koncentrowałem się na nauce. Studia na Politechnice Śląskiej były za to okresem, w którym naprawdę poznałem życie.

Szymon Wydra (Carpe Diem): Wydra to zwierzę stadne, od towarzystwa więc nie ucieka. Jako że przeżyłem trzy szkoły średnie, do dziś mam bardzo wielu kumpli. Sądzę, że byłem lubiany, sam też darzyłem sympatią tych, z którymi się uczyłem. Pod tym względem moje szkoły wspominam bardzo miło.

Krzysztof "Grabaż" Grabowski (Pidżama Porno, Strachy na Lachy): Różnie. W podstawówce tak, w liceum nie, na studiach tak. Za długo by opowiadać.

ZDARZENIE, KTÓRE SZCZEGÓLNIE UTKWIŁO MI W PAMIĘCI

Robert Gawliński (Wilki): Wiele ich było. Na przykład w podstawówce zwyczajowo śpiewałem na różnych uroczystościach szkolnych. Oczywiście do wykonania dostawałem propagandowe piosenki, które nie do końca mi odpowiadały. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło… W zamian zawsze mogłem zaśpiewać coś, co sam lubię, z repertuaru na przykład Czesława Niemena czy Marka Grechutę. Na zasadzie – jeden utwór propagandowy, jeden normalny. Z liceum mam za to nieco inne wspomnienia – założyliśmy z kolegami zespół, z którym często grywaliśmy na studniówkach. Dzięki temu udało nam się poderwać mnóstwo dziewczyn.

Fiolka Najdenowicz: Tych zdarzeń było całkiem sporo, ale minęło już tyle lat, że po niektóre coraz ciężej jest mi sięgać do pamięci. Na przykład taka sytuacja z liceum w Bułgarii: Pani dyrektor łapie mnie ze szlugiem w kiblu. Wtedy w Polsce jest stan wojenny, a ona to straszliwa komunistka. No i łapie mnie z tym szlugiem, strzela w pysk i krzyczy "Ty polska k****". Po czym wzywa do szkoły mojego ojca. On przychodzi i dokłada mi z drugiej strony. Cóż, wcale nie zniechęciło mnie to do palenia [śmiech].

Szymon Wydra (Carpe Diem): Takich zdarzeń miałem naprawdę bez liku. Pamiętam na przykład absurdalny moment, gdy na lekcję wychowawczą w mojej drugiej szkole średniej weszło dwóch policjantów. Spytali, czy jest pan Szymon Wydra. Tym razem był [śmiech], siedział w ostatniej ławce, którą wskazał mu wychowawca. Nie że mnie o coś poprosili czy mieli jakąś sprawę… Jeden podszedł z jednej strony ławki, drugi z drugiej, wzięli mnie pod pachę i… wynieśli. Nawet nie dotknąłem nogą podłogi. Co takiego nabroiłem? Okazało się, że jestem podejrzany o popełnienie morderstwa...! Potem oczywiście mnie przeproszono i tak dalej, ale sensacja pozostała sensacją. Chcąc odpocząć od tego dziwnego patrzenia się na mnie przez wszystkich, kolejne półrocze rozpocząłem w trzeciej już szkole średniej. Rodziców poinformowałem o tym dopiero po tym, jak się przeniosłem, bo zrobiłem to na własną rękę.

Krzysztof "Grabaż" Grabowski (Pidżama Porno, Strachy na Lachy): Trudno wymienić jedno zdarzenie. Niech będzie sytuacja z mojego liceum w Pile. Jakimś cudem dostaliśmy bilety na Puchar Mistrzów Krajowych [dzisiejsza Liga Mistrzów – przyp. Onet.pl], rozgrywanym między Widzewem Łódź a Juventusem Turyn. Pod kierownictwem naszego fizyka zorganizowaliśmy wycieczkę i ruszyliśmy do Łodzi. W okolicach Obornik, a więc około 20 km przed Poznaniem, zauważyłem, że nie zabrałem ze sobą biletu na mecz. Co miałem robić? Wyskoczyłem z jadącego pociągu i wskoczyłem do drugiego, który jechał w przeciwną stronę, do Piły. Na dodatek napotkałem drzwi, które ktoś zablokował kajakami. Nauczyciel fizyki powiedział mi po latach, że dosłownie wszystko mu wtedy podskoczyło do gardła. No ale jakoś zdążyłem. Był remis 2:2. Wróciliśmy o piątej rano. Pierwszą lekcją miała być fizyka. Oczywiście na nią nie poszliśmy. W nagrodę dostaliśmy po lufie.

SZKOŁA POWINNA BYĆ SWOBODNA CZY RESTRYKCYJNA?

Robert Gawliński (Wilki): Szkoła musi być przede wszystkim dobra i aby tak się stało, a nauczyciele powinni odpowiednio zarabiać. Tyle że jednocześnie gremia złożone z rodziców i pedagogów powinny mieć jakąś szansę dobierania sobie składu odpowiednich ludzi, którzy się tym zawodem parają – odpowiedzialnych, skutecznych, potrafiących nauczyć. W szkole powinni uczyć wysokiej klasy fachowcy, a niestety większość nauczycieli zajmuje się tym faceci z konieczności – po prostu nic innego im w życiu nie wyszło. Takie osoby wywołują minorowy nastrój u rodziców, którzy strasznie dużo za tę edukację płacą, a mimo to ich dzieci mają do czynienia nieudacznikami. Może i pracowitymi, ze skończonymi studiami i tak dalej. Tyle że prawdziwą sztuką nie jest skończyć studia, lecz zostać kimś, kto w życiu coś znaczy.

Fiolka Najdenowicz: Swobodna, ale bez przesady. Na przykład mnie samej kompletnie nie przeszkadzało, że chodziliśmy w mundurkach. Do dziś uważam, że w szkołach nie powinno być rewii mody. Bardzo dobre wrażenie robią na mnie dziewczynki, które chodzą do prywatnych czy elitarnych szkół i są poubierane w jakieś ładne spódniczki, marynareczki i skarpeteczki. To sprawia, że nie tylko ślicznie wyglądają, ale same mają poczucie uczestniczenia w jakiejś elicie. Na zasadzie: "Jesteśmy uczennicami i to naprawdę coś znaczy". Oczywiście po szkole niech robią co chcą – pełna swoboda. W moich czasach mieliśmy co prawda bardzo obleśne fartuchy, ale nawet one powodowały, że biedniejsze dzieci nie czuły się gorsze od bogatszych. Nie dostawały przez to kompleksów.

Piotr Kupicha (Feel): Żeby miała sens, musi być trochę restrykcyjna. Nie może być za bardzo swobodna, tak jak i nie powinna być zbyt ogólna. Patrzę na to również pod kątem mojego syna, który za kilka lat sam zasiądzie w szkolnej ławce. Świat pędzi do przodu w niewyobrażalnym tempie i coraz częściej łapię się na tym, że sam z pewnymi technicznymi nowinkami mam problem. Podobnie jest w normalnym życiu. Warto więc wcześnie zadbać o pewne podstawy, by później ciągle kogoś nie gonić. Wydaje mi się, że tak do 18. roku życia, może trochę dłużej, człowiek powinien stosować się do pewnych twardych, ale i prostych zasad. My w szkole je mieliśmy i wcale się przeciw nim nie buntowaliśmy. Choćby te krawaty i garnitury – mieliśmy zawsze poczucie, że jesteśmy jedną grupą. Nikt się nie wywyższał, nikt nie porównywał ubrań, nikt nie patrzył na to, jaką masz bluzę, czy zakładasz takie a nie inne spodnie. Wszyscy musieli być na jednym poziomie, a wyznacznikiem twojej wartości był poziom twojej wiedzy.

Szymon Wydra (Carpe Diem): Szkoła powinna wspierać tych, którzy poza nią coś jeszcze robią, a nie tylko siedzą w książkach i wkuwają na pamięć "Pana Tadeusza". Zawsze odrzucało mnie coś, co nazywa się lekturą obowiązkową. Istny koszmar. Oczywiście wszystko ma swoje "zady i walety", a rzeczywistość nie jest czarno-biała. Jestem na przykład pełną gębą za wprowadzeniem mundurków. Nie lubię dzielenia ludzi pod względem materialnym – jednych stać na tyle, a drugich na znacznie mniej. Niektórzy urządzają sobie w szkole rewię mody, a dzieci z biedniejszych rodzin muszą na to patrzeć. To sprawia, że są zakompleksione. Mimo mundurków szkoła nie musi być wcale tak radykalna jak wojsko. Może spokojnie obejść się bez musztry, ciągłych apeli, tego całego cyrku, i zarazem pozostać miejscem całkiem rockandrollowym, nastawionym nie tylko na naukę, ale i na twórczą zabawę. Mam milion pomysłów, jak to zrobić. Choćby z tego względu, że tych szkół miałem mnóstwo, więc mogłem przyjrzeć się różnym stylom i stronom nauczania.

Krzysztof "Grabaż" Grabowski (Pidżama Porno, Strachy na Lachy): Szkoła powinna mieć zdolność wyławiania indywidualności i umożliwiania im w miarę swobodnego dostępu do wiedzy. Niestety, panuje u nas dość pokraczny system, dla którego wszyscy są jednakowi. Ocenianie za pomocą wszechwładnych testów to nic innego jak zabijanie indywidualności. Stawia się nie na umiejętność kojarzenia faktów i wyciągania odpowiednich wniosków, lecz po prostu na czystą wiedzę, która potem do niczego się nie przydaje – jeśli nie potrafisz zrozumieć ani pojąć, na czym coś naprawdę polega, a więc jednego z drugim powiązać. Niepodzielni rządzi jeden szablon, do którego trzeba dążyć. Egzaminy w szkole nie powinny odbywać się na takich samych zasadach jak egzaminy na prawo jazdy! Kiedy pomagam mojemu synowi w lekcjach, często nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytania, których wymaga się ucznia drugiej klasy gimnazjum. Gdyby to dotyczyło tylko mnie… Pamiętam, jak niedawno kilku znanych pisarzy postanowiło podejść do matury, którą… oblali. Osobna sprawa to sam zawód nauczyciela, do którego często trafiają osoby niekompetentne, nie potrafiące się nigdzie indziej odnaleźć. Pedagogów z powołania ze świecą by szukać.

CZY JESTEM W NASZEJ KLASIE?

Robert Gawliński (Wilki): Nie. Za dużo tam Robertów Gawlińskich, którzy nie mają ze mną nic wspólnego.

Fiolka Najdenowicz: Nie, bo jestem osobą kompletnie atechniczną, więc nawet nie bardzo wiem, jak się tam zalogować. Zresztą, nie widzę najmniejszego powodu, by tam być, tym bardziej że czasy licealne spędziłam w Bułgarii. Z tego, co wiem, z mojej klasy w podstawówce są tam jakieś trzy osoby. Chyba wiem, dlaczego tak mało – pochodzę z rocznika, z którego mnóstwo osób wyemigrowało. Mieszkam zresztą w tej samej dzielnicy, w której mieściła się moja szkoła i przez te wszystkie lata spotkałam może jedną osobę z mojej klasy.

Piotr Kupicha (Feel): Nie jestem, choć wielu Piotrów Kupichów tam się znajduje [śmiech]. Oczywiście fikcyjnych. Powód tej absencji jest prosty – oprócz grania i śpiewania w zespole pełnię w zespole dwie inne, pozamuzyczne funkcje. Nie za bardzo więc mam na takie rzeczy czas.

Szymon Wydra (Carpe Diem): Nie jestem zalogowany ani na tej stronie, ani na dziesiątkach innych podobnych portali. I jak dotąd, nie zamierzam. Zbyt wiele osób robi sobie tam krzywdę, nawet o tym nie wiedząc. Ślepą wierzą, że z drugiej strony faktycznie znajduje się ta osoba, o której myślą, więc wysyłają jej zdjęcia swoich domów i samochodów. Potem wracają z pracy, a połowy dobytku nie ma. Nie jestem zwolennikiem aż takiego otwierania się. Domyślam się, że zamysł twórców portalu był trochę inny, ale teraz to już wymknęło im się spod kontroli. Jeśli chodzi o Internet, kontrolować musimy się po prostu sami. Jestem najlepszym przykładem na to, by nie ufać internetowym znajomościom. Ktoś, i to potrójnie, podszywa się na Naszej-Klasie pode mnie, wyciąga informacje na mój temat od moich potencjalnych czy dawnych znajomych, czyli ludzi, którzy ślepo wierzą, że po drugiej stronie jestem właśnie ja. Pytanie tylko, w jakim celu… Wnioski i odpowiedzi pozostawiam czytelnikom.

Krzysztof "Grabaż" Grabowski (Pidżama Porno, Strachy na Lachy): Jakoś mnie tam nie ciągnie, choć ktoś mi mówił, że mimo to mój profil się tam znajduje. Jestem gościem, który rzadko patrzy wstecz.

Źródło: muzyka.onet.pl

*Imie i nazwisko: łukasz Stachowiak

*Xywka: .::łuki::. (albo po prostu łuki)

*Miejsce zamieszkania: Stargard szczeciński

*Data urodzenia: 01.01.1990

*Wlosy: czarne

*Rodzice: mógłbyś sprecyzować dokładniej to pytanie? Jeżeli chodzi o posiadanie, to owszem- mam I na nich nie narzekam

*Rodzenstwo: brak

*Adres e-mail i/lub strona www: luki1999@o2.pl lub luki1999@tlen.pl lub luki1999@go2.pl

*Ulubione programy:
w TV ? >> 2 x 45 (polsat sport )
na PC ? >> ja tylko gram i surfuje po necie

*Ulubiona gra komputerowa: Diablo 2 Lord of Destruction, wszystkie części FIFY

*Ulubiona gra planszowa: brak

*Ulubiona gazeta/gazety: Piłka Nożna, PS +

*Ulubiony zapach: brak

*Ulubione jedzenie?: pizza

*Ulubione miejsce na Ziemii?: mój dom

*Ulubiona(e) liczba(y)?:17

*Ulubiony kolor?:czarny

*Ulubiony sport?:football, basketball

*Ulubione lody?:truskawkowe

*Ulubiony owoc?: arbuz

*Ulubiony napój?:Coca cola lub Pepsi

*Ulubiony napoj alkoholowy?: nie pije

*Ulubiony film?: Kiler, Kiler-ów 2-óch

*Ulubiony aktor i aktorka ?: Cezary Pazura

*Ulubione rzeczy do robienia w weekend: kibicowanie Barcelo9nie

*Ulubiony typ muzyki: pop/rock i rap

*Ulubiona plyta/kaseta: Linkin Park & Jay-z Collisioun Course (czy jak sie tam pisze )

*Ulubiony wykonawca (piosenkarka/piosenkarz):Robert Gawliński

*Ulubiona stacja radiowa: Eska, Radiostacja

*Ulubiona ksiazka: Harry Potter (wszystkie części)

*Ulubiony pisarz: Miłosz

*Ulubiony kwiat: brak

*Ulubiona gra karciana: 1000

*Ulubiony przedmiot w szkole: W-F

*Wymarzony samochód: nie mam

*Ulubione rzeczy do robienia w weekend: było...

*Twoje hobby: kibicowanie Barcelonie

*Jestes lewo-, prawo- czy obuęęęęęęłłłćććććććąąąąąććććłłłłłłśśśśśłłłłłłłłłłłłłłłłóóóóóóóóóóóóóęęreczny(a)?: prawo

*Jaki masz cel w zyciu?: mieć rodzinÄ™ i j± utrzymać

*Wymarzona praca: spiker w TV

*Pierwsza mysl rano: znowu szkoła...

*Ocen siebie - Twoje zalety: nie lubiÄ™ samooceny

*Ocen siebie - Twoje wady: patrz wyąej

*Najlepiej spedzony czas w twoim zyciu: w ostatnie wakacje, w Alpach

*Najgorsze uczucie na swiecie: nienawi¶Ä‡

*Najwspanialsze uczucie na swiecie: miĹ‚o¶Ä‡

*Najwieksza glupota która popelnilas(es)?: zakochaĹ‚em siÄ™ w dziewczynie, któr± wcze¶niej na gg zablokowaĹ‚em i przez to kosza od niej dostaĹ‚em

*Jak wyglada twój(a) wymarzona(y) dziewczyna (chlopak)?: musi mieć to co¶

*Czy czegos sie boisz w zyciu? Jesli tak, to czego: stracenia czego¶ waąnego

*Slowa, ktorych naduzywasz: se, o Jezu, znowu buda...

*Czego zazdroscisz plci przeciwnej?: powodzenia...

*Imie przyszlego syna?: Mateusz jakbym miał dać

*Imie przyszlej córki?: Natalia jakbym miaĹ‚ dać

*Jestes przesadna(y)?: zaleąy w jakim przypadku

*Czy nosisz okulary?: nie

*Czy jestes teraz sam(a) - w znaczeniu - czy masz kogos?: nie

*Czy masz jakies nalogi?: komp i Barca

*Czy kiedykolwiek byles(as) zakochany(a)?: tak...

*Czy dogadujesz sie z rodzicami?: jasne! mam spoko staruszków!

*Czy lubisz prowadzic?: W jakim sensie?

*Czy spisz z maskotka?: od 8 lat nie

*A czy spisz nago?: nie, w piąamie

*Co i gdzie bys sobie wytatuowal(a)?: nic

*Czy piszesz z palcami na wlasciwych klawiszach?: mam bardzo dobre wyczucie i ie zwracam na to uwagi.

*Czy zalujesz jakies rzeczy ktora zrobilas(es)?: i to ilu

*Czy lubisz slodycze?: a jak

*Postac z ktora najchetniej bys sie utozsamil(a)?: hmmm... ciÄ™ąkie pytanie na które nie udzielÄ™ odpowiedzi.

*Co masz pod Ĺ‚óąkiem?: kurz i kilkuletnie kanapki z szynk±

*Gory czy morze?: w Polsce morze, ale za granic± to góry

*Czekolada czy wanilia?: to pierwsze

*Na jaki kolor ufarbowalbys(abys) wlosy?: nie chcę zmieniać

*Co zrobilbys(labys) gdyby bylo to mozliwe osobie której nienawidzisz?:to samo co ta osoba mi!

*Cos czego nigdy nie robiles(as) a chcialbys(abys) zrobic: skoczyć z bungy

*Kto byl twoim najwiekszym idolem?: Ronaldinho!

*Co znajduje sie na scianach twojego pokoju?: okno i tapeta :D:D

*Co sadzisz swoim miescie?: dziura, syf, druąyna która graĹ‚a sezon temu w 2 lidze przez kĹ‚opoty finansowe zdeklasowali do 4 (!) i ledwo siÄ™ utrzymuje.

* Ktora noga wstajesz z lozka?: nie zwtracam uwagi.

*Czym sie kierujesz przy dokonywaniu wyborow? (rozumem/uczuciami): zaleąy jakich

*Czego bys nigdy nie postawil / powiesil / nakleil, itd.. we wlasnym domu/pokoju?: plakatu Realu Madryt

*Znane Ci obce jezyki: bardzo dobrze znam Angielski

*Najwieksza predkosc samochodem(?): nie jeądze

*Jesli juz nie masz po co zyc...: ?

*Dzien Swietego Walentego to...:14 luty

*Wierzysz w zycie innych cywilizacji, procz ludzkiej?: nie

*Wierzysz w Boga?: tak

*Czy myslisz, ze gry komputerowe wypaczaja psychike?: niektóre ...

*Smierc to kara za zycie w nieporzadku, czy wyzwolenie z mek naszego swiata...?: zaleąy czy sie cierpi

*Sex francuski czy po bozemu?: ekhm bez komenta

*Co wolisz: lezenie na plazy wsród setek innych ludzi czy samotne: to drugie.

*Twoja metoda na stres: gra w piłke

*Polityka: nie obchodzi mnie

*Szkoła to: horror, przekleństwo

*Jak ma na imie Twoje ulubione zwierzatko: Jessy (poprawa: jedyne zwierz±tko )

*Na co masz ochote w tej chwili?: na nic

*Twoj stosunek do armii: jeszcze mam na to czas

*Byc czy miec?: być i mieć

*Najbardziej niezrÄ™czna sytuacja w ąyciu: nie miaĹ‚em takiej

*Powiedz cos milego o osobie która ci to wyslala:eee?

*Czego teraz sluchasz?: szumu

*Masz juz dosyc tego przepytywania?:no pewnie